Jordania – kraj, gdzie każdy dzień jest inny niż poprzedni

Swoją przygodę z krajami Bliskiego Wschodu postanowiłam rozpocząć od podróży do Jordanii. Planując wyprawę skupiłam się na przewodnikach, obejrzałam kilka dokumentów i „przegrzebałam” internet w poszukiwaniu interesujących informacji. Wsiadając w samolot czułam, że mam nieco wiedzy o miejscach, które zobaczę i o kuchni, której spróbuję. Czułam wręcz, że dość szybko „odnajdę się” w tym miejscu, bo już samo dowiadywanie się sprawiało, że miałam wypieki na twarzy z radości. Nie wiedziałam jednak, że Jordania „porwie” mnie od pierwszej chwili, a pożegnanie z nią będzie tak trudne. Zaczynając jednak od początku…

Jordania to kraj niewielki, graniczący między innymi z Izraelem, Arabią Saudyjską czy Irakiem. Na czele państwa stoi król, walutą jest dinar jordański, a najczęściej wyznawaną religią islam. Swój pobyt rozpoczęłam od zwiedzania Ammanu czyli stolicy. Poznałam historię zabytkowego amfiteatru (gdzie jeden ze strażników przekazał mi kilka interesujących ciekawostek związanych z tym miejscem), odwiedziłam imponujący meczet (jedyny do którego wejść mogą niemuzułmanie) i pospacerowałam po gwarnych, ale jakże klimatycznych ulicach.

Kolejnym punktem mojej podróży była Petra czyli imponujące miasto wykute w skale oraz Akaba, gdzie miałam okazję odpocząć nad Morzem Czerwonym. Nigdy nie zapomnę też wiatru, który rozwiewał moje włosy w trakcie przejażdżki jeepem po pustyni Wadi Rum oraz klimatu, który panował nad Morzem Martwym (które ze względu na wysokie zasolenie wody „wypycha” pływającego na powierzchnię). Spędziłam też niezapomnianą noc na pustyni (widoku lśniących gwiazd nad swoją głową nie zapomnę nigdy!), spróbowałam niezwykle aromatycznych potraw (których smak pamiętam do dziś!) i… zagrałam w „FIFĘ” z lokalsami (z honorem przegrywając, jednak niesamowicie się przy tym bawiąc).

Każdy dzień był inny, pozwalał mi poznać ten kraj z innej strony i przekonać się, że nawet na stosunkowo niewielkim terenie można spędzić czas na tysiąc różnych sposobów. Nie traciłam godzin na długie przejazdy, a przenosiłam się z miejsc z soczyście zielonymi palmami czy morzem aż do suchych, pustynnych terenów. Niezależnie jednak od miejsca w którym byłam jedno było niezmienne – opieka, serdeczność i gościnność Jordańczyków. Ich uśmiech, zapraszanie na aromatyczną kawę czy typowe jordańskie przekąski, opowieści o swoim kraju czy niezliczone ilości ciekawostek sprawiały, że mieszkańców tych można słuchać godzinami. I tak też spędziłam tam czas, którego nigdy nie zapomnę i do którego wracam wspomnieniami w każdej możliwej chwili.

Autor tekstu i zdjęć: Karina Jarska

Kategorie

Newsletter

Chcesz być na bieżąco z nowościami podróżniczymi? Zapisz się do newslettera

Administratorem Pani / Pana danych osobowych jest Globzon Travel spółka z ograniczoną odpowiedzialnościa spółka komandytowa z siedzibą w Krakowie przy ul. Szlak 65, 31-153 Kraków, której został nadany numer identyfikacji podatkowej 6762566565, e-mail: biuro@globzon.travel.pl. Zgoda na przetwarzanie danych osobowych może być cofnięta w każdym czasie. W tym celu należy skontaktować się z Administratorem. Więcej informacji o sposobie przetwarzania danych i ochronie danych osobowych znajduje się w zakładce Ochrona danych osobowych.

Najnowsze wpisy