KUMBH MELA – Indie maksymalnie odczuwane (cz.2)

W świętym mieście Haridwar

Haridwar należy do jednych z najświętszym miast Indii. Już jego położenie u stup Himalajów nad świętym Gangesem musi budzić poważanie. Wody świętej Gangi, jak tu jest nazywana, po spłynięciu z gór tracą impet i rozlewają się na równinie. Są rześkie i krystalicznie czyste. Wciąż jednak pozostają groźne, dlatego rzeka po wpłynięciu do miasta zostaje skanalizowana i niejako ujarzmiona, by dzięki licznym mostom, pomostom, zatokom stała się bardziej przystosowana do obecności mas ludzi. Wzdłuż brzegów rzeki tradycyjnie ciągną się kamienne schody (ghaty), używane przez pielgrzymów w celach rytualnych zaś w dni powszednie często jako tereny spacerowe. Najświętszym miejscem w Hardwarze jest Brahmakund na ghacie Hari-ki-Pauri (tłum. ślady Pana), miejsce w którym upaść miała święta kropla nektaru. To właśnie tutaj mają miejsce główne uroczystości religijne, tutaj do Gangesu wchodzą święci mężowie. Nazwa miasta (Hari – jedno z imion Wisznu, dwara – brama) jest symboliczna. W Haridwarze zaczynała się niegdyś piesza pielgrzymka, która wiodła pielgrzymów do czterech świętych miejsc w Himalajach, tzw. małego ćhar dham, pośród których jest m.in. Gangotri – gdzie znajdują się źródła Gangesu. Była to bardzo wymagająca trasa, jako że miejsca te znajdują się powyżej 3 tys. metrów n.p.m., której pokonanie wymagało miesięcy żmudnej wędrówki. Obecnie wszystkie cztery miejsca można objechać w tydzień.

KUMBH MELA - Czajka Travel - Zdjęcie 1Widok ascetów schodzących ghatami do rzeki był niezapomniany, jednak wymagał od nas niemałych wyrzeczeń. Tego dnia oprócz nas w Haridwarze było 3 miliony innych pielgrzymów i aby znaleźć się w miejscu, z którego widać to wydarzenie musieliśmy wstać wcześnie, bardzo wcześnie, bo o 2 nad ranem. Mimo że był środek nocy pielgrzymi szli całą szerokością ulicy, zmierzając w stronę rzeki. Obawialiśmy tak wielkiej ilości ludzi, ze względu na trudności z dotarciem na Hari-ki-Pauri jak i z uwagi na bezpieczeństwo. Jednak organizacja ogromnie nas zaskoczyła. W Indiach bywa różnie, często wygrywa podejście „Jakoś to będzie”. Nie tutaj. Na miejsce skierowano oddziały wojska, które nie tylko pilnowało porządku, ale również nie pozwalało na to by pielgrzymi wchodzili zbyt daleko do wartkiej rzeki ani by przebywali w niej zbyt długo. Widać ich było na każdym kroku. Skomplikowany system barierek zapobiegał tragedii w razie paniki, co w Indiach zdarza się dość często. Poszczególne sektory miasta były zamykane dla nowych odwiedzających jeżeli uznano, że przebywa w nich zbyt wiele ludzi. Tak, Indie w czasie Kumbh Mela zadziwiły nas sprawną organizacją i umiejętnością przewidywania niebezpiecznych sytuacji.

KUMBH MELA - Czajka Travel - Zdjęcie 2Pomaszerowaliśmy w stronę rzeki, ale wciąż z dala od epicentrum wydarzeń. Przez kolejną godzinę przy pomocy kombinacji sprytu i uporu przedzieraliśmy się przez pielgrzymów i liczne kontrole ku Brahmakund. Tutaj po kilku godzinach dreptania w miejscu i obijania się o łokcie kolejnych fal pielgrzymów łut szczęścia pozwolił nam dostać się na kamienny pomost naprzeciwko ghatu Hari-ki-Pauri, przeznaczony dla dziennikarzy (na jeszcze lepiej położoną platformę mogli wejść tylko nieliczni z nich). Uff. Mimo wielu prób nie daliśmy już się stąd wyrzucić ani zabronić sobie robienia zdjęć. W sumie trzeba było ośmiu godzin czekania nad rzeką zanim pojawiła się pierwsza grupa nagasadhu.

KUMBH MELA - Czajka Travel - Zdjęcie 3Szli zwartą kolumną, specjalnie dla nich przygotowaną trasą. Posypani popiołem wyglądali jak przybysze z innego świata. Oto całe Indie, w jednej chwili można stracić poczucie czasu, gdyż dla nich czas nie wydawał się wymiarem rzeczywistym. Dokonali świętej ablucji a następnie po prostu stali nad brzegami rzeki, jakby chcieli by ich postacie były uwiecznione dla następnych pokoleń. Po zaledwie piętnastu minutach odeszli a ghaty wypełnił tłum pielgrzymów. Wejście do wody zaraz po sadhu uważane jest za szczególnie święte, wobec tego chętnych było co niemiara. Ten scenariusz powtarzał się przez całe popołudnie.

KUMBH MELA - Czajka Travel - Zdjęcie 4Modlitwa, ekstaza, spokój

Cale miasto przesiąknięte było religijną atmosferą i nawet wysoka temperatura ani tłok nie były w stanie tego zniweczyć. Wierni wypełniali liczne świątynie z modlitwą na ustach, prosząc bogów o łaskawość, wstawiennictwo, błogosławieństwo. Każde ważne wydarzenie w życiu powinna poprzedzać wizyta w świątyni. Lepszej chwili niż ta i lepszego miejsca niż to być nie może. Ale w Haridwarze najważniejsza jest woda, ta święta, Matki Gangi. Zanurzenie się w świętej wodzie uważane jest za oczyszczające. Nie tylko dla ciała, ale i dla duszy. Zanurzenie się w wodach Gangi to wydarzenie dla wielu wręcz ekstatyczne. W czasie Kumbh Mela wody Gangesu zmywać mają wszystkie karmiczne obciążenia. Dzięki zanurzeniu w nich ciała lżejszym stanie się zarówno to życie jak i przyszłe żywota pielgrzyma. Pośród niezliczonych motywacji i intencji, wśród religijnych wyobrażeń i kalkulacji obecny był religijny żar, pozbawiony jakiegokolwiek kontekstu. W oczach pielgrzymów częstokroć widać było religijne uniesienie, ten szczególny blask odzwierciedlający komunię z czymś dużo głębszym, dużo ważniejszym. To upragniona chwila, na którą czekali tak długo. Wielu z nich przybyło z daleka, dużym kosztem, i być może nigdy już nad Ganges nie wróci.

KUMBH MELA - Czajka Travel - Zdjęcie 5Wieczorem udaliśmy się na nabożeństwo aarti, już nie na ghatach a w bardziej odosobnionym miejscu. Intensywność tego dnia została z tyłu. Zachodzące słońce przywracało naturalny porządek rzeczy. Czas znowu płynął miarowo i nieśpiesznie. Bramin w obecności kilkudziesięciu wiernych rytualnie kręcił świętym ogniem i puszczał w eter słowa religijnych pieśni. Pielgrzymi zawierzali rzece zapalone lampki, tlące się na małych łódeczkach z liści, które wody Gangi niosły dalej ze swym nurtem. Na wszystkich, również na nas, spłynął spokój, który pozostał z nami jeszcze przez kilka kolejnych dni.

Autor: Rafał Kubik

Tagi: , , ,

Kategorie

Newsletter

Chcesz być na bieżąco z nowościami podróżniczymi? Zapisz się do newslettera

Administratorem Pani / Pana danych osobowych jest Globzon Travel spółka z ograniczoną odpowiedzialnościa spółka komandytowa z siedzibą w Krakowie przy ul. Szlak 65, 31-153 Kraków, której został nadany numer identyfikacji podatkowej 6762566565, e-mail: biuro@globzon.travel.pl. Zgoda na przetwarzanie danych osobowych może być cofnięta w każdym czasie. W tym celu należy skontaktować się z Administratorem. Więcej informacji o sposobie przetwarzania danych i ochronie danych osobowych znajduje się w zakładce Ochrona danych osobowych.

Najnowsze wpisy