Baku przy szklance herbaty

5. Kontrastem do Starego Miasta są „szklane domy”

Wyprawa do Azerbejdżanu zwykle zaczyna się od stolicy – Baku, bo albo pociąg z Tbilisi nas tu dowiezie, albo przylecimy na bakijskie lotnisko. I faktycznie przygodę z Azerbejdżanem warto zacząć właśnie tutaj.

Baku to ponad dwumilionowe miasto nad Morzem Kaspijskim. Nazwa pochodzi od perskiego słowa badkube – to znaczy „uderzenie wiatru”, który faktycznie czasem potrafi tutaj wiać dość intensywnie. Wiatr to jeden z symboli Azerbejdżanu, drugim jest ogień, w końcu nazwa tego kaukaskiego państwa oznacza właśnie „kraina wiecznego ognia”. Odwołań do ognia znajdziemy w Azerbejdżanie bez liku, gdyż na tych ziemiach znaczącą rolę odegrali zoroastrianie, czyli jego czciciele.

Baku to jakby dwa miasta w jednym. Z jednej strony możemy podziwiać istne szklane domy, nowoczesne wieżowce pnące się do nieba, w tym takie, które swoim kształtem przypominają płomienie. Ale wystarczy przekroczyć mury starego miasta aby cofnąć się w czasie o kilka stuleci. Bakijska starówka jest magiczna. Najlepiej zwiedzać ją bez przewodnika, bo i tak żadne mapy nam nie pomogą i na pewno zgubimy się w wąskich, krętych uliczkach. Ale w ten właśnie sposób poczujemy niesamowity klimat jaki tu panuje. Brukowane uliczki z klimatycznymi knajpkami czy sklepikami, które zapraszają przechodnia do odpoczynku. Sklepikarze, leniwie siedzący przy swoich straganach przy szklaneczce herbaty. Wszystko pozwala nagle zwolnić.

Zatrzymajmy się na chwilę przy herbacie. No właśnie – ten złoty napój jest tu wypijany litrami. Podczas wycieczki do Azerbejdżanu, zostaniemy nim poczęstowani w każdym domu, ale także w sklepie, gdzie sprzedawca umili nam w ten sposób zakupy. Herbata podawana jest w małych, tulipanowych szklaneczkach. Dobry gospodarz potrafi odpowiednio zaparzyć napar a następnie dbać o to by zbyt szybko nie wystygł. Zwykle na początek nalewana jest odrobina napoju do szklanki i co jakiś czas naczynie jest uzupełniane. W przeciwieństwie do Turcji, gdzie dostaniemy herbatę już posłodzoną, w Azerbejdżanie zwykle jest ona bez cukru. Często jednak miejscowi przegryzają cukierki w trakcie picia czaju.

Co warto w Baku zobaczyć?
Jak już wspomnieliśmy – warto poszwędać się bez większego celu po Starym Mieście. Taki spacer zaprowadzi nas w końcu do słynnej Baszty Dziewiczej. Można się na nią wspiąć aby podziwiać piękny widok na panoramę miasta. Jest wiele legend o Baszcie Dziewiczej, ale miejscowi najbardziej lubią opowiadać tę, w której przejawia się ich romantyzm. Otóż według ich opowieści, w dawnych czasach, kiedy Baku musiało się bronić przed ciągłymi najazdami sąsiadów, baszta, dzięki swym bardzo grubym ścianom, służyła im jako skarbiec. Ukrywali w niej wszystko co najcenniejsze. A co jest najcenniejsze dla mężczyzn na Kaukazie? Tak! Oczywiście kobiety. A więc podczas najazdów wroga, w baszcie ukrywano matki, żony i córki. I stąd też, według legendy, wzięła się jej późniejsza nazwa.

Warto odwiedzić także meczet Muhammada, nazywany „złamaną wieżą” oraz Pałac Szachów Szyrwanu z XIV-XVI ww. Baku oferuje nam też liczne muzea. Najciekawsze z nich to niewątpliwie: Muzeum Dywanów, Muzeum Miniaturowych Książek oraz Muzeum Historyczne.

Przechadzając się po mieście przyjedzie nam niejednokrotnie przejść przez ulicę, które poza starówką są tu dość szerokie. Jak w większości krajów na Kaukazie, tak i tutaj, kierowcy zwykle za nic mają przepisy drogowe. Dlatego przejście na drugą stronę ulicy jest nie lada wyzwaniem i walką o przetrwanie. Zdecydowanie lepiej skorzystać z licznych przejść podziemnych i nie tylko po to aby uniknąć zderzenia z samochodem, ale też po to aby podziwiać niesamowite zdobienia takich przejść. Zwykle miejsca takie nie kojarzą się zbyt dobrze, ale w Baku zostaniecie naprawdę miło zaskoczeni. Podobnie jak stacje metra, tak i przejścia podziemne są bardzo czyste, wyłożone ozdobnymi kafelkami, oświetlone. To swoiste dzieła sztuki same w sobie. I zawsze można się tam schronić na chwilę przed ostrym kaukaskim słońcem.

Baku to także ludzie i podczas wakacji w Azerbejdżanie niejednokrotnie doświadczymy ich gościnności. Spacerując po mieście ma się wrażenie, że ktoś cały czas nas obserwuje, gotowy w każdej chwili przyjść z pomocą, jeśli zgubimy drogę, czy nie wiemy na której stacji metra wysiąść. Zresztą jak pochwalimy się, że jesteśmy z Polski, to od razu uśmiech pojawi się na twarzy naszych gospodarzy. W końcu Polacy znacznie przyczynili temu miastu.

Kategorie

Newsletter

Chcesz być na bieżąco z nowościami podróżniczymi? Zapisz się do newslettera

Administratorem Pani / Pana danych osobowych jest Globzon Travel spółka z ograniczoną odpowiedzialnościa spółka komandytowa z siedzibą w Krakowie przy ul. Szlak 65, 31-153 Kraków, której został nadany numer identyfikacji podatkowej 6762566565, e-mail: biuro@globzon.travel.pl. Zgoda na przetwarzanie danych osobowych może być cofnięta w każdym czasie. W tym celu należy skontaktować się z Administratorem. Więcej informacji o sposobie przetwarzania danych i ochronie danych osobowych znajduje się w zakładce Ochrona danych osobowych.

Najnowsze wpisy