02.09.2026

Kiedy prestiżowe magazyny podróżnicze publikują coroczne rankingi najpiękniejszych wysp świata, jedna nazwa pojawia się w czołówce z uporczywą regularnością. Nie Malediwy. Nie Bora Bora. Nie Santorini.
Palawan.
Filipińska wyspa, o której większość Europejczyków dowiaduje się dopiero wtedy, gdy zaczyna planować podróż do Azji Południowo-Wschodniej. Przez kilkanaście ostatnich lat regularnie zajmowała czołowe miejsca w rankingach czytelników największych światowych magazynów podróżniczych – czasem kilka lat z rzędu, czasem z przerwami, ale z częstotliwością, która przestała być przypadkiem.
Pytanie brzmi: dlaczego akurat Palawan?
Odpowiedź nie sprowadza się do „bo ma ładne plaże”. Ładne plaże ma pół świata. Palawan wygrywa, bo ma coś, czego prawie nikt inny nie ma naraz: wapienne klify wyrastające pionowo z turkusowej wody, ukryte laguny dostępne tylko przez szczeliny w skale, jedne z najbogatszych raf koralowych planety, podziemną rzekę na liście UNESCO, wraki japońskich okrętów z 1944 roku leżące na głębokości dostępnej dla amatorów – i wciąż spore obszary, na których praktycznie nie ma nikogo.
Ten artykuł jest o tym, co konkretnie stoi za tą reputacją, co realnie zobaczysz na miejscu i czy Palawan naprawdę zasługuje na swoje rankingi.
Zacznijmy od porządku, bo sama nazwa bywa myląca.
Palawan to jednocześnie nazwa wyspy i prowincji. Wyspa Palawan jest najdłuższą wyspą Filipin – ma około czterystu pięćdziesięciu kilometrów długości, przy szerokości miejscami zaledwie kilkunastu kilometrów. Jest to długi, wąski pas lądu ciągnący się z północnego wschodu na południowy zachód.
Prowincja Palawan obejmuje jednak znacznie więcej: główną wyspę plus około 1780 wysp i wysepek, co czyni ją największą prowincją Filipin pod względem powierzchni. Znaczna część tych wysp jest niezamieszkana.
Położenie jest kluczowe dla zrozumienia charakteru regionu. Palawan leży w zachodniej części archipelagu filipińskiego, między Morzem Południowochińskim a Morzem Sulu, oddzielony od reszty kraju szerokim pasem otwartej wody. To izolacja geograficzna, która przez wieki chroniła wyspę przed intensywnym osadnictwem.
Stolicą prowincji jest Puerto Princesa – miasto liczące około trzystu tysięcy mieszkańców, z głównym lotniskiem regionu. Główne ośrodki turystyczne to El Nido na północy głównej wyspy, Coron w archipelagu Calamian na północ od niej, oraz mniej znane Port Barton i San Vicente na zachodnim wybrzeżu.
Na terenie prowincji znajdują się dwa obiekty wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO: Podziemna Rzeka w Puerto Princesa i Park Morski Tubbataha. Do tego cała prowincja leży w tak zwanym Trójkącie Koralowym – obszarze uznawanym za najbogatszy ekosystem morski świata pod względem bioróżnorodności.
Tu leży sedno odpowiedzi na pytanie postawione w tytule.
Karst wapienny jest wizualnym znakiem firmowym Palawanu, zwłaszcza rejonów El Nido i Coron. Pionowe wapienne klify wyrastają bezpośrednio z morza, tworząc krajobraz, który wygląda jak scenografia filmowa. Formacje te powstały z osadów morskich sprzed milionów lat, wypiętrzonych ruchami tektonicznymi i przez tysiąclecia rzeźbionych przez erozję.
Efekt wizualny jest bardzo konkretny: turkusowa, przejrzysta woda u podstawy, szare pionowe ściany skalne wznoszące się na kilkadziesiąt metrów, i intensywna zieleń tropikalnej roślinności czepiającej się szczytów i szczelin.
Podobne krajobrazy krasowe występują w kilku innych miejscach Azji – w wietnamskiej zatoce Ha Long, w tajlandzkiej prowincji Krabi i zatoce Phang Nga, w chińskim Guilin. Ale kombinacja karstu z rafami koralowymi Trójkąta Koralowego i przejrzystością wody Palawanu jest praktycznie unikalna.
Ukryte laguny są bezpośrednią konsekwencją geologii wapiennej. Erozja tworzy w miękkiej skale jaskinie, tunele i zapadliska. Kiedy strop takiej jaskini się zawali, a poziom morza wypełni powstałe zagłębienie, powstaje laguna całkowicie otoczona pionowymi skałami – dostępna wyłącznie przez wąską szczelinę w klifie albo przez przepłynięcie podwodnego tunelu.
To jest obraz, który trafia na wszystkie okładki i który buduje reputację Palawanu w rankingach.
Osobna historia geologiczna to trzeci element układanki. Palawan nie powstał w tym samym procesie co reszta Filipin. Większość filipińskich wysp to efekt aktywności wulkanicznej na styku płyt tektonicznych. Palawan jest natomiast fragmentem kontynentalnej skorupy, który miliony lat temu oderwał się od azjatyckiego kontynentu i przemieścił na obecną pozycję.
Konsekwencja jest fascynująca: flora i fauna Palawanu są bliższe tym z Borneo niż reszcie Filipin. Na wyspie żyją gatunki, których nie ma nigdzie indziej w kraju – binturong palawański (rodzaj wiwery), bażant pawi palawański, myszojeleń, łuskowiec filipiński. Dla biologów Palawan jest osobnym światem w obrębie jednego państwa.
Brak aktywnego wulkanizmu to czwarta różnica. W przeciwieństwie do większości Filipin, Palawan nie ma aktywnych wulkanów. Jest też statystycznie najmniej narażonym na tajfuny regionem kraju – leży poza głównym korytarzem, którym te systemy przechodzą przez archipelag. To ma bezpośrednie znaczenie praktyczne przy planowaniu podróży.
Planując Palawan, trzeba zrozumieć, że nie jest to jedno miejsce, tylko kilka bardzo różnych.
El Nido leży na północnym krańcu głównej wyspy. Jego główną atrakcją jest archipelag Bacuit – około czterdziestu pięciu wysp rozrzuconych w zatoce naprzeciw miasteczka. To tutaj znajdują się najbardziej ikoniczne krajobrazy Palawanu, te z okładek.
System zwiedzania opiera się na czterech standardowych wycieczkach łodziowych oznaczonych literami A, B, C i D. Każda obejmuje inny zestaw czterech-pięciu przystanków: lagun, plaż i miejsc do snorkelingu, z lunchem serwowanym na jednej z wysp. Trasy częściowo się pokrywają, więc większość odwiedzających robi dwie, żeby zobaczyć najważniejsze punkty.
Charakter samego El Nido jest intensywnie turystyczny – dużo hosteli i resortów w każdej klasie, restauracje, bary, żywe życie wieczorne. To nie jest miejsce dla szukających ciszy.
Coron to zupełnie inna historia. Wbrew częstemu nieporozumieniu nie leży na głównej wyspie Palawan – to osobny archipelag Calamian, położony na północ od niej, dostępny osobnym lotem lub promem.
Charakter Coron jest bardziej surowy i przygodowy. Mniej klasycznych plaż, więcej dramatycznych formacji skalnych, jezior w kraterach i – przede wszystkim – wraków japońskich okrętów wojennych.
Puerto Princesa to główne miasto i lotnisko prowincji, baza logistyczna dla całego regionu. Największą atrakcją jest Podziemna Rzeka wpisana na listę UNESCO. Wiele osób traktuje miasto wyłącznie jako przystanek, choć okolica ma więcej do zaoferowania.
Zachodnie wybrzeże – Port Barton, San Vicente, Sabang – to część Palawanu dla tych, którzy chcą uciec od tłumów. Znacznie spokojniejsza, prostsza infrastrukturalnie, z mniejszą liczbą turystów. W San Vicente znajduje się Long Beach – najdłuższa biała plaża Filipin, ciągnąca się przez około czternaście kilometrów.
Balabac na południowym krańcu prowincji to najbardziej odległa i najmniej odwiedzana część Palawanu. Wyspy z różowawym piaskiem, praktycznie brak infrastruktury turystycznej, dostęp wymagający wielogodzinnych transferów. Dla najbardziej wytrwałych.
Nazwa El Nido pochodzi od hiszpańskiego słowa oznaczającego gniazdo. To nawiązanie do gniazd jaskółek salangan, zbieranych przez wieki w tutejszych jaskiniach skalnych i eksportowanych do Chin jako składnik cenionej zupy. Zbieracze wspinali się po bambusowych rusztowaniach na pionowe klify – praktyka wciąż lokalnie kontynuowana, choć dziś ściśle regulowana.
Big Lagoon to najbardziej rozpoznawalne miejsce archipelagu. Szeroka, płytka laguna otoczona pionowymi klifami, do której wpływa się kajakiem lub łodzią przez wąskie wejście. Woda ma tu charakterystyczny odcień jasnego turkusu, wynikający z płytkiego, piaszczystego dna. Ze względu na presję turystyczną wprowadzono limity dziennej liczby odwiedzających.
Small Lagoon znajduje się nieopodal i jest dostępna wyłącznie przez wąską szczelinę w skale – trzeba przepłynąć kajakiem lub wpław. Wewnątrz panuje cisza, woda jest głębsza i ciemniejsza, a ściany skalne zamykają się nad głową.
Secret Lagoon wymaga przeciśnięcia się przez niewielki otwór w skale. Wewnątrz znajduje się mała, całkowicie zamknięta zatoczka z piaszczystym dnem.
Hidden Beach to plaża otoczona z trzech stron skałami, dostępna wyłącznie od strony morza. Snake Island (właściwie Vigan Island) to piaszczysta mierzeja łącząca dwie wyspy, widoczna przy odpływie i tworząca charakterystyczny wężowaty kształt. Matinloc Shrine to opuszczone sanktuarium na jednej z wysp, z punktem widokowym na całą zatokę. Seven Commandos Beach to jedna z najładniejszych plaż archipelagu, z palmami i barem.
24 września 1944 roku amerykańskie lotnictwo startujące z lotniskowców zaatakowało japońską flotę zaopatrzeniową ukrytą w zatokach wokół Coron. W ciągu jednego dnia zatopiono kilkanaście jednostek – tankowce, transportowce, okręty zaopatrzeniowe.
Dziś te wraki leżą na dnie na głębokościach od kilku do kilkudziesięciu metrów. Unikalną cechą Coron jest to, że wiele z nich jest dostępnych dla nurków rekreacyjnych, a niektóre – leżące bardzo płytko – nawet dla snorkelerów. W skali światowej to rzadkość; większość wraków wojennych spoczywa na głębokościach wymagających zaawansowanych kwalifikacji technicznych.
Najbardziej znane wraki to Irako, Okikawa Maru, Akitsushima, Olympia Maru i Kogyo Maru. Każdy ma inny charakter – od względnie płytkich i łatwych po wymagające penetracji wnętrz.
Kayangan Lake jest często opisywane jako „najczystsze jezioro Azji”. Dostęp wymaga kilkunastominutowej wspinaczki po kamiennych schodach przez przełęcz w skale. Woda jest mieszaniną słodkiej i słonej, o przejrzystości sięgającej kilkunastu metrów. Widok ze schodów na zatokę poniżej, z wapiennymi formacjami wystającymi z turkusowej wody, jest jednym z najczęściej fotografowanych kadrów całych Filipin.
Barracuda Lake oferuje doświadczenie, którego nie da się porównać z niczym innym. Jezioro ma wyraźną termoklinę – warstwy wody o dramatycznie różnej temperaturze i zasoleniu. Nurkując, przepływasz przez granicę między warstwami i temperatura potrafi skoczyć o kilkanaście stopni w ciągu kilkudziesięciu centymetrów. Krajobraz podwodny jest surowy – skalne ściany, formacje geologiczne, brak raf koralowych.
Twin Lagoon to dwie laguny połączone podwodnym tunelem. Przy niskim stanie wody można przepłynąć pod skałą; przy wysokim trzeba przejść po zamontowanej drabince.
Mount Tapyas to wzgórze nad miastem Coron, na które prowadzi około siedmiuset schodów. Panorama całego archipelagu Calamian ze szczytu jest obowiązkowym punktem programu, najlepiej o zachodzie słońca.
Do tego dochodzą klasyczne plażowe przystanki wycieczek łodziowych – Malcapuya, Banana Island, Tangat Island.
Puerto Princesa Subterranean River National Park został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1999 roku. W 2012 roku ogłoszono go również jednym z „New7Wonders of Nature” w międzynarodowym plebiscycie internetowym.
Podziemna rzeka ma długość około ośmiu i pół kilometra i jest jedną z najdłuższych żeglownych rzek podziemnych na świecie. Turyści przepływają łodzią odcinek około półtora kilometra, oświetlając wnętrze reflektorami.
Wnętrze jaskini to gigantyczne komory z formacjami stalaktytów i stalagmitów, kolonie nietoperzy i jaskółek, oraz cisza przerywana wyłącznie kapaniem wody. Rzeka jest rzeką pływową – jej poziom zmienia się wraz z pływami morskimi, co jest rzadkością w skali światowej.
Praktycznie: wymagane jest pozwolenie, obowiązuje limit dziennej liczby odwiedzających, rezerwacja z wyprzedzeniem jest konieczna. Dojazd z Puerto Princesa do miejscowości Sabang zajmuje około dwóch godzin, potem trzeba jeszcze przepłynąć łodzią do wejścia do jaskini.
Uczciwa uwaga: opinie o tej atrakcji są podzielone. Dla części odwiedzających to najbardziej niezwykłe doświadczenie na Filipinach. Dla innych – przereklamowana atrakcja z kolejkami, pośpiechem i ograniczonym czasem w środku. Warto mieć realistyczne oczekiwania.
Tubbataha Reefs Natural Park został wpisany na listę UNESCO w 1993 roku. Leży w środku Morza Sulu, około stu pięćdziesięciu kilometrów od Puerto Princesa, i obejmuje powierzchnię blisko stu tysięcy hektarów.
Park jest dostępny wyłącznie z pokładu statków typu liveaboard i wyłącznie w sezonie od marca do czerwca – poza tym okresem morze jest zbyt wzburzone, żeby prowadzić operacje nurkowe. To ograniczenie sprawia, że rafa przyjmuje rocznie zaledwie kilka tysięcy nurków.
Efektem izolacji jest wyjątkowy stan zachowania ekosystemu. Odnotowano tu około tysiąca gatunków ryb i ponad trzysta sześćdziesiąt gatunków koralowców. Regularnie spotyka się rekiny rafowe, żółwie morskie, manty, a sezonowo także rekiny wielorybie.
Tubbataha jest uważana za jedną z najlepiej zachowanych raf koralowych świata i jedno z najlepszych doświadczeń nurkowych, jakie oferuje Azja. Wyprawa jest kosztowna i wymagająca – rejs trwa zwykle sześć-siedem dni, wymaga certyfikatu nurkowego i doświadczenia.
Rankingi mówią o pięknie. Milczą o konsekwencjach popularności.
Presja turystyczna w El Nido jest realna. W wysokim sezonie miasteczko potrafi być przepełnione, a laguny odwiedzane przez dziesiątki łodzi jednocześnie. Doświadczenie „ukrytej laguny”, do której wpływasz przez tajemniczą szczelinę, wygląda inaczej, gdy w kolejce przed tobą czeka piętnaście kajaków.
Władze lokalne wprowadziły limity dziennej liczby odwiedzających dla najbardziej obciążonych miejsc, w tym Big Lagoon. To poprawia sytuację, ale wymaga wcześniejszej rezerwacji i akceptacji faktu, że nie wszystko będzie dostępne każdego dnia.
Problemy infrastrukturalne są drugą stroną tego samego medalu. Gospodarka wodno-ściekowa w El Nido przez lata nie nadążała za tempem rozwoju turystyki. Pojawiały się okresowe problemy z jakością wody w zatoce. Trwają programy naprawcze i inwestycje w oczyszczalnie, ale sytuacja bywa zmienna.
Przypadek Boracay funkcjonuje jako ostrzeżenie. W 2018 roku rząd Filipin zamknął tę wyspę na sześć miesięcy z powodu katastrofy ekologicznej związanej z nadmierną turystyką i niekontrolowanym odprowadzaniem ścieków. Wyspa została gruntownie wyremontowana i otwarta ponownie z nowymi, znacznie ostrzejszymi regulacjami. Palawan obserwuje ten precedens – a głosy o konieczności podobnych działań pojawiają się regularnie.
Poprawa dostępności paradoksalnie pogłębia problem. Rozbudowa lotnisk w El Nido i Busuanga znacznie skróciła czas dojazdu. Konsekwencja jest przewidywalna: więcej turystów, szybszy rozwój, większa presja na ekosystemy.
Uczciwy wniosek brzmi tak: Palawan wciąż zasługuje na swoje rankingi, ale coraz częściej trzeba szukać miejsc poza głównymi punktami, żeby doświadczyć tego, co zbudowało jego reputację. Port Barton, San Vicente, Balabac, mniej znane wyspy archipelagu Calamian – tam wciąż jest cisza.
Pora sucha trwa mniej więcej od listopada do maja. To najlepszy czas na wizytę: spokojne morze, dobra widoczność pod wodą, minimalne ryzyko odwołania wycieczek łodziowych. Szczyt sezonu przypada na okres od grudnia do kwietnia.
Pora deszczowa obejmuje miesiące od czerwca do października. Częste opady, wzburzone morze, regularne odwoływanie wycieczek. Nie oznacza to, że podróż jest niemożliwa – deszcze często przychodzą w krótkich, intensywnych ulewach – ale ryzyko zakłóceń planów jest realne.
Tajfuny to temat, który przy Filipinach trzeba poruszyć wprost. Kraj należy do najbardziej narażonych na tajfuny na świecie. Palawan jest jednak statystycznie najmniej zagrożonym regionem – leży na uboczu głównego korytarza, którym te systemy przechodzą przez archipelag.
„Najmniej zagrożony” nie znaczy jednak „bezpieczny”. W grudniu 2021 roku tajfun Odette (międzynarodowa nazwa: Rai) uderzył także w Palawan, powodując znaczne zniszczenia. Przed wyjazdem w okresie od czerwca do grudnia warto śledzić prognozy.
Tubbataha jest dostępna wyłącznie od marca do czerwca – to jedyne okno pogodowe dla rejsów na tę rafę.
Najlepszy kompromis dla większości podróżnych to listopad lub maj – początek i koniec pory suchej. Pogoda jest już (lub jeszcze) dobra, a tłumów znacznie mniej niż w szczycie sezonu.
Lotniska. Główne to Puerto Princesa z największą liczbą połączeń krajowych. El Nido (Lio) to małe lotnisko o ograniczonej liczbie lotów i wyraźnie wyższych cenach biletów. Busuanga obsługuje archipelag Calamian, czyli region Coron.
Transfery. Z Puerto Princesa do El Nido jedzie się około pięciu-sześciu godzin autobusem lub vanem. Z El Nido do Coron kursuje prom (trzy-cztery godziny), ale sezonowo – w porze deszczowej rejsy bywają odwoływane. Ważne: nie ma bezpośrednich lotów między El Nido a Coron, mimo że wizualnie na mapie wyglądają na sąsiadujące.
Ile czasu. Absolutne minimum to siedem dni na El Nido i Coron. Optymalnie dziesięć do czternastu dni, jeśli chcesz dodać Puerto Princesa albo zachodnie wybrzeże. Tubbataha to dodatkowe sześć-siedem dni na sam rejs.
Co zabrać. Wodoodporna torba jest praktycznie obowiązkowa – transfery łodziowe i wycieczki oznaczają regularne ochlapywanie bagażu. Krem reef-safe (bez oksybenzonu i oktinoksatu) – na niektórych wyspach jest formalnie wymagany. Buty do wody, bo koralowce i kamienie na płyciznach są ostre. Gotówka, bo bankomatów poza większymi miejscowościami praktycznie nie ma, a wiele miejsc nie przyjmuje kart. Powerbank, bo przerwy w dostawie prądu zdarzają się regularnie.
Opłaty środowiskowe. W wielu miejscach obowiązują lokalne opłaty ekologiczne, płatne gotówką na miejscu, osobno od ceny wycieczki. Warto uwzględnić je w budżecie i mieć drobne.
Warto pamiętać, że rankingi magazynów podróżniczych są tworzone głównie na podstawie głosów czytelników. Odzwierciedlają więc wrażenie i popularność, a nie obiektywną ocenę ekspercką.
Palawan wygrywa je z kilku powodów. Po pierwsze, wizualnie dostarcza dokładnie to, czego ludzie oczekują od „rajskiej wyspy” – i to w skali, której mało kto się spodziewa. Po drugie, jest wciąż relatywnie tani w porównaniu z Malediwami, Polinezją Francuską czy Seszelami. Po trzecie, oferuje zaskakującą różnorodność w obrębie jednej prowincji.
Uczciwa odpowiedź brzmi: tak, zasługuje – ale nie dlatego, że jest obiektywnie „najpiękniejszy”. Zasługuje, bo oferuje niezwykłą kombinację: krajobraz krasowy, rafy z Trójkąta Koralowego, wraki wojenne dostępne dla amatorów, podziemną rzekę na liście UNESCO, endemiczną faunę bliższą Borneo niż Filipinom, i wciąż dostępne miejsca bez tłumów.
Warunek jest jeden: żeby to naprawdę zobaczyć, trzeba wyjść poza standardowe cztery wycieczki w El Nido.
Gdzie leży Palawan? W zachodniej części archipelagu filipińskiego, między Morzem Południowochińskim a Morzem Sulu. Główna wyspa ma około 450 km długości i jest najdłuższą wyspą Filipin.
Ile wysp ma prowincja Palawan? Około 1780 wysp i wysepek, co czyni ją największą prowincją Filipin pod względem powierzchni.
Dlaczego Palawan wygrywa rankingi najpiękniejszych wysp? Ze względu na unikalną kombinację: wapienne klify krasowe wyrastające z turkusowej wody, ukryte laguny dostępne przez szczeliny w skale, rafy koralowe Trójkąta Koralowego, dwa obiekty UNESCO, wraki wojenne dostępne dla nurków rekreacyjnych oraz wciąż relatywnie niskie ceny.
El Nido czy Coron – co wybrać? El Nido dla klasycznych krajobrazów lagunowych i plaż. Coron dla nurkowania wrakowego, jezior w kraterach i bardziej surowego krajobrazu. Przy dłuższym pobycie warto zobaczyć oba – łączy je prom (3–4 godziny).
Ile czasu potrzeba na Palawan? Minimum tydzień na El Nido i Coron. Optymalnie 10–14 dni, jeśli chcesz dodać Puerto Princesa lub zachodnie wybrzeże.
Kiedy najlepiej jechać na Palawan? Od listopada do maja (pora sucha). Szczyt sezonu to grudzień–kwiecień. Najlepszy kompromis między pogodą a tłumami to listopad i maj.
Czy na Palawanie są tajfuny? Palawan jest statystycznie najmniej narażonym na tajfuny regionem Filipin, ale nie jest całkowicie bezpieczny – tajfun Odette (Rai) uderzył w wyspę w grudniu 2021 roku. W okresie czerwiec–grudzień warto śledzić prognozy.
Jak dostać się na Palawan? Lotem krajowym z Manili lub Cebu do Puerto Princesa (najwięcej połączeń), El Nido lub Busuanga (Coron). Bezpośrednich lotów międzynarodowych na Palawan praktycznie nie ma.
Co to jest Podziemna Rzeka w Puerto Princesa? Podziemna rzeka o długości około 8,5 km, płynąca przez system jaskiń wapiennych. Wpisana na listę UNESCO w 1999 roku, jedna z najdłuższych żeglownych rzek podziemnych świata. Turyści przepływają łodzią odcinek około 1,5 km.
Czy Palawan jest drogi? W porównaniu z innymi „rajskimi” kierunkami (Malediwy, Polinezja Francuska, Seszele) jest znacznie tańszy. W obrębie Filipin należy jednak do droższych regionów, zwłaszcza El Nido w wysokim sezonie.
Czy Palawan jest bezpieczny? Tak. Palawan jest jednym z bezpieczniejszych regionów Filipin. Ostrzeżenia MSZ dotyczące części Mindanao i archipelagu Sulu nie obejmują Palawanu.
Jak dostać się z El Nido do Coron? Promem – rejs trwa 3–4 godziny, kursuje sezonowo (w porze deszczowej bywa odwoływany). Nie ma bezpośrednich lotów między tymi miejscami.
Palawan wygrywa rankingi nie dlatego, że ma najpiękniejsze plaże na świecie. Plaże ma piękne, ale nie wyjątkowe na tle konkurencji.
Wygrywa, bo ma wapienne klify wyrastające pionowo z turkusowej wody, laguny, do których wpływa się przez szczeliny w skale, wraki okrętów z 1944 roku na głębokości dostępnej dla amatorów, podziemną rzekę biegnącą przez osiem i pół kilometra w skale, i faunę, której nie ma nigdzie indziej na Filipinach.
I dlatego, że wciąż – jeśli tylko odejdziesz kilkanaście kilometrów od głównych punktów – można tam być samemu.
To ostatnie jest zasobem, który kurczy się najszybciej.
Dołącz do naszej społeczności na Facebooku i odkrywaj najnowsze oferty, inspiracje podróżnicze i ekskluzywne promocje! 🌴✈️
Polub nas teraz i bądź na bieżąco! 👍